|
Archiwum
Zakładki:
Reprezentacja
Virtual highway
|
piątek, 24 czerwca 2011
sobota, 30 kwietnia 2011
gdzie jestem
roberto bolano 2666 pierre hadot filozofia jako ćwiczenie duchowe peter idling uśmiech pol pota jean-claude carriere alfabet zakochanego w indiach krzysztof rutkowski wokulski w paryżu i 10 kg książek potrzebnych do mgr i dr, więc obcowanie z nimi średnio się liczy.
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
pornografia prasowa
z ręką na sercu: czytam UważamRze. ta pornografia prasowa przemawia do jakiś ciemnych instynktów i jest przejawem najniższych pokładów tkwiących w możliwościach dziennikarskich. aż wstyd, ale czytam. po to by się ciągle dziwić ("jak to jest możliwe?", "jak tak można pisać? myśleć? sygnować swoim imieniem? swoją twarzą?"). zawsze można powiedzieć: w końcu taka rola antropologa ("antropolog to ktoś, kto się dziwi"). i taka rola błahej notki na bloxie, którego już dawno wszyscy pogrzebali: ironizować cicho, podszczypywać; zarówno publicystykę niskich lotów, jak i antropologiczny etos.
niedziela, 10 kwietnia 2011
kawałek śmierci
no i przeżyłam w piątek kawałek śmierci. czy teraz będzie łatwiej? nie wiem, czy będzie łatwiej. wejść w ścianę z liści i się rozpłynąć...
sobota, 02 kwietnia 2011
nostalgia za kasetami vhs
wzruszam się oglądając "solidarność, solidarność" - film sklejony z 10 etiud reżyserskich (zgadnijcie na jaki temat), film-meteor, ktory, jak się zdaje, pojawił się na chwilę i przemknął przez ekrany telewizorów jeden, jedyny raz, by znaleźć swoje miejsce w wielkim niebycie. często myślałam o nim jako o czymś na kształt proustowskiego czasu, czymś frapującym, dawno zapoznanym i nie do odzyskania. dziś oglądam go, odtwarzając jedną ze starodawnych kaset, które dość przypadkowo zamiast trafić na cmentarz vhsów (kto czytał "cień wiatru" wie, że nie tylko ludzkie zwłoki lądują na takowych...) czy przemielenia w nicość, znalazła się w moich rękach (z naręczem innych, niekochanych, niepotrzebnych truffautów, paradżanowów i resnais'ów) a poza tym, że film mnie wzrusza (przede wszystkim: 'długopis' Trzaskalskiego), czy coś jeszcze powinnam napisać, by dopełnić niepełności tego, co piszę? poza tym, że, jak w tytule, nostalgia za kasetami vhs się odgrywa.
środa, 01 grudnia 2010
a może ekologiczne ludobójstwo?
Napisałam tekst "Śmierć Protokołu z Kioto?".
X: Zbyt dramatyczne. Może zmienimy tytuł na "Czy czeka nas zagłada?"
poniedziałek, 20 września 2010
wszyscy czyli - chilli-wszyscy
czy wszyscy* muszą mi udowadniać i (pokazywać to, czego nie widzę), w jak beznadziejnej sytuacji tkwię? PS. wiem, że tym razem wpis nie jest nawet choć o zdźiebko bardziej zrozumiały niż zazwyczaj. prośby i groźby jakoś nie działają. ;-) * - tym razem nie chodzi o "wszystkich, czyli nas dwoje" ;-)
piątek, 03 września 2010
poniedziałek, 19 lipca 2010
choroba jak niedopasowany futerał
choroba jak niedopasowany futerał, którego zetknięcie z powłoką skóry powoduje bół w jej granicach i poza nimi. ułożyć się w chorobie, by jak najmniej jej dotykać i doskwierać (choć oczywiście znaleźliby się Ci "dojrzalsi", "mądrzejsi", "głębsi", którzy z pogardą spoglądaliby na ten eskapizm, szamotanie się z chorobą, przekreślanie jej - bo przecież dopiero w obliczu bólu, upadku ciała i rozumu docieramy na dno duszy, dopiero wtedy jest nam dane doświadczenie dobitnie egzystencjalne, tak mocno jak usta pełne krwi po skoko-upadku - na główkę - z wysokości na płaski, wyasfaltowany trotuar*) * może właśnie o tym jest mural Twożywa na Pl. Teatralnym?
poniedziałek, 21 czerwca 2010
błogosławiona cisza trochę ciszy i samotności - i od razu wyodrębniają się zarysy myśli. wieczorem w samotność wracac prosto z miasta, rano z ciszy się otrzepywać wychodząc z domu. i tylko zatrzymywać się na przystankach, na których można spotkać brak gorączki myśli, potoku (zbędnych) słów. "mówi się", że w obliczu pomieszania, tych wszystkich wszechogarniających "nie wiem" najlepiej usiąść w milczeniu na symbolicznym kamieniu i pozwolić myślom samym się myśleć. nie ingerować. nie zapytywać. niczego nie żądać. znów przez chwilę mogę dobitnie powiedzieć: WIEM. |